Donuty w cukrowo-cynamonowej posypce

Ciepłe, mięciutkie drożdżowe ciasto, smażone w głębokim tłuszczu sposobem na kryzys? Owszem. Nad moim biurkiem wisi wymowna kartka z napisem „Nie zjesz nigdy słonia w całości”. Słonia nie, donuta tak. A skoro można w ten sposób, to ja poproszę. Bo jeśli nie mogę od razu zobaczyć efektów swoich działań, to najlepiej coś upiec. M. zagniecie ciasto (to zamiast chodzenia na siłownię), które potem trochę odczeka przy nagrzanym piekarniku, ja je rozwałkuję i będę napawać się widokiem rosnących w gorącym tłuszczu oponek z dziurkami, które zaraz po usmażeniu obtoczę w cukrze i cynamonie. I już! To co, że szablon na bloga wybieramy od kilku tygodni i nie widać na nim na razie żadnych zmian, że nie skończyłam jeszcze tekstu, że wszystko jest „w trakcie”… Czasem potrzebuję poczucia efektu NA JUŻ. Wtedy biorę się za najmniej czasochłonną rzecz do zrobienia, która przyniesie upragniony efekt, albo pędzę do kuchni. Nie zawsze się chce, bo przecież zaraz zacznie się narzekanie, że jajka są w lodówce, a powinny być w temperaturze pokojowej, że nie mam jabłek, że w sumie to nie mam nastroju. Wtedy przychodzi moment, by wreszcie obudzić swoją kreatywność i popatrzeć na to, co MAM, a nie czego nie mam. Bazować na tym, otworzyć się, szukać możliwości. Nie tylko w lodówce, ale na co dzień. Przecież zależy nam na efekcie. Nawet jeśli są nim kaloryczne drożdżowe pączki z dziurką. Poczucie zrobienia czegoś do końca daje satysfakcję i zmienia podejście. I od tego warto zacząć.

Donuty w cukrowo-cynamonowej posypce

Składniki (Wybaczcie, nie wiem ile donutów usmażyłam, byłam wtedy w transie):

  • 600 g mąki pszennej do ciast drożdżowych + trochę do podsypania ciasta
  • 3/4 szklanki mleka
  • 120 g masła
  • 30 g świeżych drożdży
  • 3/4 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • olej do smażenia
  • drobny cukier i cynamon do obtoczenia

Krok 1: Masło razem z mlekiem podgrzać na małym ogniu, do momentu rozpuszczenia się masła. Odstawić do ostygnięcia (płyn musi być ciepły, ale nie gorący). To zazwyczaj zajmuje trochę więcej czasu niż zrobienie zaczynu, dlatego warto zacząć od tego kroku.

Krok 2: Zrobić zaczyn z drożdży: drożdże rozprowadzić z kilkoma łyżkami ciepłej wody, łyżką cukru i łyżką mąki. Odstawić w ciepłe miejsce, do momentu aż urośnie.

Krok 3: Do miski wsypać mąkę, sól, cukier, jajka, dodać przestudzone mleko z masłem i zaczyn. Wyrabiać ciasto ok. 10 min. Gdyby ciasto było zbyt rzadkie, dosypać trochę mąki.

Krok 4: Ciasto odstawić do osobnej, natłuszczonej odrobiną oleju miski  na ok. 1/1.5 godziny, do podwojenia objętości. Przykryć ściereczką.

Krok 5: Po tym czasie, na stolnicy przez chwilę ugnieść jeszcze ciasto, po czym rozwałkować na grubość ok. 3 mm. Wyciąć krążki (moje miały średnicę 11 i 7 cm.), zrobić w nich dziurkę (użyłam nakrętki do butelki) i odłożyć na ok. 20 min. przykrywając ściereczką, by jeszcze mogły urosnąć.

Krok 6: Na patelni rozgrzać olej (ja wlewam do połowy). Uważać, by utrzymywać mniej więcej tę samą temperaturę. Jeśli posiadasz termometr cukierniczy, temperatura powinna wynosić 180 stopni. Wymieszać ze sobą cukier i cynamon w osobnym talerzu. Donuty smażyć po ok. 1 min. z każdej strony. Usmażone odsączamy na ręczniku papierowym i jeszcze gorące obtaczamy w mieszance cukru i cynamonu.

Najlepsze są jeszcze ciepłe! 🙂

donuty_homemade

donuty 2

inspiracja: NYT magazine

 

 

One Comment

Dodaj komentarz

Czy widziałeś już
Sweet Shopa?